Strona:Władysław Stanisław Reymont - Rok 1794 - Insurekcja.djvu/70

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Przestał, tocząc dokoła wniebowziętemi oczami.
Pochyliły się przed nim sztandary, wojsko sprezentowało broń, kapele uderzyły tryumfalną fanfarą, zadzwoniły we wszystkich kościołach dzwony, ze wszystkich piersi wyrwał się krzyk niezmierny i Zygmuntowski dzwon zahuczał aż zadygotały mury; bił zwolna, głosząc uroczyście dalekim ziemiom i miastom i morzom i górom i ludom, całemu światu i wszystkiej Polsce zmartwychpowstania godzinę.

· · · · · · · · · · · · · · · · · · · ·

Naczelnik, otoczony ciżbami, ruszył na ratusz podpisywać akt powstania.

· · · · · · · · · · · · · · · · · · · ·