Strona:Władysław Stanisław Reymont - Przysięga.djvu/217

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


...to mój żal płynie z tym cieniem, mój żal, mój żal!...
...i tęsknota moja i żal! —
... O ziemio moja słoneczna!
Domu mój rodzinny! O siostry moje kwiaty, o bracia moi ptacy, o ziemio matko moja! Dusza moja jest cieniem tęsknoty za wami!
Umieram!
I jak motyl żałobny usiądę na złoconych belkach domu mojego —
...nie spędzajcie go!
...i jak wiśnia dojrzała spadnę na niebieski próg domu mojego —
... nie rzucajcie mnie złym dziobom!
...i jak liliowy chryzantem zakwitnę przed oknami domu mojego —
...nie zrywajcie mnie!
Niechaj okwitnę w ziemi mojej, w oczach waszych niechaj uwiędnę, niechaj nasz wiatr mnie rozwieje w jesieni dniach i rzuci na pierś waszą — a spalą mnie łzy wasze...
— i tęsknota...
— i żal!
Tak łkała Komurasaki pieśń tęsknoty ustami rozpaczy.
A noc płakała za szybami, tylko już ciszej, bo świt nadchodził, a wiatr konał wyczerpany walką, czasem uderzył jeszcze miękkiem bezsilnem skrzydłem w okno, czasem jęknął i zatargał drzewami,