Strona:Władysław Orkan - Pieśni czasu.djvu/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Święty Boże!..“
............
Pochylił się lud jak las podcięty...
Wichr zwiał ciszę —
W chórze zatrzepotał się zraniony ptak,
Piersią padł na klawisze —
Krzyk, od którego serca mrą,
Bluzgnięty krwią,
Strzałą posłany do niebiosów — —
I na ten znak zawył huragan głosów:
„Święty Mocny!
Święty a Nieśmiertelny!“
............
Płacz we grzmotach...
Jezu! litości! Jehowo!..
Jęk z walących się domów —
W krzyku serc zamiera słowo —
Las rozpacza!
Stęki drzew — pieśń oszalała zgrzytu,
Wyjąca głucho po wykrotach,
Świszcząca po piszczelach złomów —