Strona:Władysław Orkan - Herkules nowożytny.djvu/15

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


I podszepnęło mu nie wiedzieć co, że winni tu niesprawiedliwi ludzie.
Tego mu właśnie trza było. Takie to proste mu się zdało, takie nikogo i wielu oskarżające... W sam raz rzetelna odpowiedź. Wydało mu się wprawdzie, że on już to samo wiedział; ale teraz mu właśnie trza było, by mu to ktoś przybaczył i przybaczując potwierdził, że to tak jest istotnie, nie inaczej.
Dumając nad tym, z gorliwości jeszcze o sprawiedliwość rozszerzył:
— Wszystkiemu winni niesprawiedliwi ludzie.
I w tem już ostatecznym przekonaniu ostał. Ta wiara mu się taka pełna zdała, taka wszystko tłómacząca i obejmująca, iż już nic do owych słów dodawać nie myślał. Była to w sam raz dla Kurzawy wiara; on bowiem zdawna gorliwym był o sprawiedliwość, jeno nie znał, skąd jej się krzywda najciężliwsza dzieje.
Skoro więc poznał, rozgorzał w poczciwym sercu, przeciągnął ciężkie ramiona i poczuł się w sile.
Znalazł nareszcie ostoję dla siebie i oparcie w tym dziwnie pogmatwanem życiu. Chodziło teraz jeno o to, aby podług tej wiary żyć i czynić święcie.
Ku temu przeszkód dużych nie spotykał, ba, okazje sposobne same mu się nawijały, jako dzień za dniem jeżdżącemu.