Strona:Uwagi z powodu listu Polaka do ministra rosyjskiego.djvu/19

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    chłopską. Recepta była godna tych komitetowych empiryków udających lekarzy, polityka godna tych biurokratów udających mężów stanu. Chłop polski ziemię wziął, lecz oczywiście za tę własną swoją ojcowiznę kupić się nie dał. Umocniony ekonomicznie, tem żwawiej jął uświadamiać się narodowo i nabywaną siłę i samowiedzę doniósł do wspólnego skarbca zasobów zdrowia i energii swojemu narodowi, którego jest kręgosłupem. Inaczej być nie mogło. Ani ludu kupować nie można, ani duszy narodowej rozłupywać i gasić. To było jasne od początku. Rząd rosyjski dowiedział się o tem oficyalnie, czarno na białem, z memoryału ks. Imeretyńskiego. Dowiedział się, że naród polski, o którym po 1830 roku głoszono, że jestto garść szlachty, a po 1863 że jestto tłum mieszczan i duchowieństwa, — jestto także lud włościański. Z tem nadzwyczajnem odkryciem padła tamta mądra premissa, ale system pozostał.
    Otóż radykalne zlikwidowanie tego systemu jest najpierwszym negatywnym warunkiem otwierającym dopiero przystęp do prawidłowego postawienia sprawy polskiej w Rosyi. Samego systemu, nietylko jednego lub drugiego szczegółu, gdyż chodzi tu o usunięcie choroby, a nietylko pojedynczych jej symptomatów. Jestto nieodzowny warunek przedwstępny, bez którego przystępować do dyskusyi niema wcale sposobu. Dlatego też wszelkie podejmowane dotychczas dyskusye na ten temat były po prostu stratą czasu. Pod tym względem wśród życzliwej nawet dla nas części opinii publicznej i prasy rosyjskiej zdaje się panować dziwne nieporozumienie. Stawiają tam kwestyę tak: że mogłaby nareszcie w takiej czy innej rzeczy spłynąć na nas niejaka folga, ale musielibyśmy nasamprzód uczynić coś takiego, co zapewniłoby nam zaufanie Rosyi i rządu. Trudno doprawdy wyobrazić sobie potworniejszy paradoks polityczny. Stoimy bezbronni, ubezwładnieni, wyzuci, wobec największej potęgi militarnej świata, która zabrała nam wszystko i jeszcze przychodzi do nas, abyśmy jej dali jakieś gwarancye. Ależ gwarancya należy się nam, pozbawionym wszelkiej poręki oprócz na-