Strona:Urke Nachalnik - Żywe grobowce.djvu/70

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


mi się chce, tak komicznie wyglądał ten taniec głodnych więźniów z głodnemi aresztantkami. Tańczyła bieda z nędzą, bo pan naczelnik chciał się zabawić. Nawet dzwoneczek trzymał w ręku i dawał znaki co do prawidłowości walki.
Po skończeniu zabawy, która trwała od godziny dziesiątej do drugiej, rozdawano obiad na podwórzu i każdy z więźniów otrzymywał dodatkową półfuntową porcję chleba.
Głupsi więźniowie wychwalali ten postępek naczelnika. Mądrzejsi zaś rozumieli, że robi to z głupiej fantazji i z próżności rosyjskiego oficera, którym był kiedyś. Naczelnikowi wcale nie przychodziło na myśl, że ryzykuje życie swoje i dozorców, wypuszczając przeszło pięciuset głodnych więźniów, między którymi było kilku skazanych na śmierć. Uzbrojenie dozorców ułatwiłoby tylko sytuację.
Spisek taki, by rozbroić dozorców i uciec, uknuto zresztą wówczas. Tylko dzięki pewnym okolicznościom, o których nie mogę mówić, napad nie został wykonany. Zaręczam, że ów spisek miał wtedy miejsce, i powiem nawet, że ja sam byłem w to wtajemniczony. Podano nam nawet dwa rewolwery i sto nabojów z wolności. Jakim sposobem zostało to zrobione — musi nadal pozostać tajemnicą.
Zaznaczam też, że na początku po rozbrojeniu Niemców i przez cały rok 1919, a nawet i później w więzieniach panował wielki chaos. Służba nie była dobrana ani też zorganizowana jak należy. Nazlatywało się do więzień na urzędników ludzi zupełnie nieodpowiednich na wychowawców, a nawet prosto od pługa; nieraz zajmowali oni w więzieniach poważne stanowiska. Dziś już tego o więziennictwie powiedzieć nie można.
Pewnego dnia zawezwano mnie do kancelarji więziennej, gdzie mnie i Szoferowi oznajmiono:
— Sąd apelacyjny w Warszawie postanowił wyrok sześciu lat ciężkiego więzienia dla was zatwierdzić. Aresztu od wyroku sądu okręgowego do apelacji nie zaliczono wam. Wyrok wchodzi w moc od dnia 25 sierpnia 1919 roku i t. d.
Spojrzeliśmy na siebie, a w spojrzeniu naszem dobry psycholog wyczytałby jakąś stanowczą decyzję.
Uciekać, uciekać, — pomyśleliśmy obaj równocześnie, —