Strona:Urke Nachalnik - Żywe grobowce.djvu/66

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


A może to zasadzka na mnie? Nie, to niemożliwe, przecież nie jest frajerką. No, zobaczymy. Jeszcze dziś powiem Szoferowi, by mi dorobił wytrychy do piekarni i kuchni. Szofer pracował jako majster na ślusarni, był bowiem wykwalifikowanym ślusarzem. Nie chciał jednak robić wytrychów, póki mu nie objaśniłem, do czego są mi potrzebne. Ślusarnia i stolarnia były na tym samym korytarzu pod wałami, co piekarnia i kuchnia.
Opowiedziałem m u całą tajemniczą historję, że chcę zwiać i dlatego potrzebuję wytrychów. Obiecałem mu, że i on skorzysta, gdy droga będzie gotowa. Szofer nie był tak lekkomyślny, by dorabiał mi klucze do drzwi do prowadzenia romansów, wiedząc, czem to pachnie w więzieniu.
Nie będę tu długo opowiadał o dalszych grypsach, jakie między mną i Adelą kursowały. Dość, że udało mi się w zupełności osiągnąć pożądany cel. Adela stała się w więzieniu moją kochanką...
Trwało to parę tygodni. Stasiek i Maniek po czułem pożegnaniu ze mną zostali już dawno zwolnieni. Myślałem już teraz więcej o ucieczce, niż o Adeli. Zaufanie mego dozorcy i władzy osiągnąłem już znaczne; sam pan inspektor gospodarczy był ze mnie zadowolony. Chodziłem mimo dużego wyroku po całem więzieniu bez zbytniego nadzoru. Gdy na piekarni było mało roboty, udawałem się pod wały i prowadziłem rej między więźniami. Każdy z więźniów uważał to sobie za zaszczyt, że z nim rozmawiałem. Pomyśleć tylko: rozmowa z samym piekarzem! Musiało to imponować głodnemu więźniowi.
Pewnego dnia po pięciotygodniowem niewidzeniu się z Elcią, zawezwano mnie na widzenie. Elcia była zmieniona nie do poznania. Zmizerniała, twarz miała pokrytą podejrzaną bladością, oczy świeciły chorobliwym blaskiem. Gdy mnie ujrzała, wybuchnęła łkaniem. Patrzałem na nią chwilę, niezdolny słowa wyrzec. Czułem się winny wobec niej i to mnie bardzo bolało.
— Elciu droga, — zapytałem, — co się stało, powiedz, powiedz, — nalegałem tym razem szczerze błagalnym głosem.
Elcia otarła oczy, jakby jej coś przeszkadzało mnie widzieć i odparła: