Strona:Urke-Nachalnik - Gdyby nie kobiety.djvu/27

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Fakt ten wstrząsnął światem ludzi nocy, którzy powzięli zamiar pozbycia się Szczupaka. W tym celu odbyła się wielka na rada „trzynastu“, w wyniku której Bajgełe wydelegował „Zimną Kokotę“ dla wykończenia Szczupaka. Ona chętnie podjęła się tej misji.
„Zimna kokota“ chciała się zrehabilitować w oczach ludzi nocy, którzy pamiętali że utrzymywała bliskie stosunki z komisarzem Wołkowem...
Obudziła ona w nocy Szczupaka, telefonując doń, że ma mu coś ważnego do zakomunikowania.

Punktualnie o godzinie 10 ran o Szczupak przybył na umówione miejsce spotkania. „Zimna kokota“ zbliżyła się doń pewnym krokiem, witając go dobrze wypróbowanym uśmiechem, który działał na mężczyzn zabójczo...
Szczupak musiał przyznać w duchu, że jest urocza.
— Czym mogę pani służyć? — zapytał Szczupak służbowo niemal.
„Zimna kokota“ wybuchnęła śmiechem:
— Tylko nie tak ostro, panie komisarzu. Musi pan na chwile zapomnieć o swoim mundurze. Nie lubię mężczyzn brutalnych.
— Po co pani mnie tu wzywała? By czynić mnie uwagi?. — zaczął się Szczupak denerwować
— Jeżeli pan zamierza do mnie przemawiać takim tonem, rozstańcy się natychmiast. Inaczej sobie wyobrażałam nasze zetknięcie się i osobiste poznanie. Przedstawiłam sobie pana, piastującego tak wysoka godność, jako człowieka cierpliwego kulturalnego, taktownego, conajmniej uprzejmego wobec kobiety...

Szczupak nie wierzył własnym uszom. Jak śmiała ta nieznajoma wzywać go tutaj po to, by go strofować? Ta zuchwałość intrygowała Szczupaka.
— Więc czym mogę pani służyć? — ponowił Szczu-