Strona:Ulicą i drogą.djvu/064

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


NOC MAJOWA


 
Nocy majowa, od bzów i jaśminów wonna,
Cicho spoczywająca w miesięcznej pozłocie,
Jak śniąca o kochaniu kobieta bezbronna!...
Oto śpieszę, kochanek utęskniony, do cię...
 
Na twem łonie ból znika i obawa płonna
I zapominam o dnia przyszłego kłopocie,
Jakby twój mrok i twoja cisza monotonna
Słodkich słów pocieszenia szeptała mi krocie...

Tylekroć mnie widziałaś w smutku i zadumie —
Samotnika, co szukał miejsc, gdzie najzaciszniej,
 
I czegoś nadsłuchiwał w drzew tajemnym szumie
I w słowików kwileniu wśród kwitnącej wiszni.

Jakgdyby chciał usłyszeć dodońską wyrocznię,
Kiedy w nim ból ucichnie i serce odpocznie.

1916