Strona:Ulicą i drogą.djvu/046

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


SŁUPY TELEGRAFICZNE


 
By folgę miała ptasząt lub chłopiąt swawola,
Niebo w różnych odstępach przekreśliły druty,
Jakby ktoś polinjował półarkusz pod nuty,
Chcąc stawiać na nich gryzmoł ćwiartki lub bemola.
 
Dziedzicząc muzykalność pradziada-Eola,
Jak na popsutej cytrze gra na nich wiatr luty.
Pląsają zwiędłe liście w takt jego batuty,
Z gestem aktorskim wyje przydrożna topola.
 
O głupia myśli ludzka, pełna hieroglifów!
Jak do łoża tortury lub skrzypackich gryfów
Przywiązano cię do tych dzwonków z porcelany,
Które na pniach bezlistnych rozkwitły — jak bazie
Na drzewach wiadomości — w kultury oazie.
— — — — — — — — — — — — — —
Czasem się na nich wiesza człowiek zwarjowany.

1920