Strona:Tytus Czyżewski - Pastorałki.djvu/21

From Wikiźródła
Jump to navigation Jump to search
Ta strona została uwierzytelniona.


ja mu przyniósł gołąbeczka
i w klateczce szczygiełeczka
i dwie zięby, piéknogęby
zaśpiewają, to po lesie
wiater niesie hej

Baca
ej, tam chłopcy moi mili

nie kłóćcie się w takiej chwili
uciszcie się, pogódźcie się
boście dziécię przebudzili
Dzieciątko się rozpłakało
pieluszki se rozkopało
............
(Gdy to mówi, wszyscy w strachu
bo we drzwiach się pokazało
wilczysko, zwierz to znany
co dusi owce, barany)

Wilk (z baranem na plecach)
panie Jezu, panie Jezu

darujże mi żem jest wilk
żem wszedł tu do wsi
i com złowił niosę ci
au, au...
(kładzie barana na ziemi)

Baran
be, be, be

ze dwie staje niesie me
bardzo potłukł me
be... e... e


(od żłobu
dziecię rączkę wyciągnęło
i ku wilkowi skinęło)
............
(pastyrze wilka huziają
do pola go wyganiają)

Pastyrze
hej, huź na pole

ty dziki psie, mongole
huź, ha, do lasa
na Uhry, do Miklasa
............
(wilk ucieka
a tu spieka
w szopie jasna
robi się
gwiazda jasna
jutrznia krasna
co na niebie tliła się
nad szopą schyliła się)
............

Pastyrze (chórem)
bracia baczcie

bracia patrzcie
jaką łuną
naszą stroną
niebo pali się
czy Betlejem pali się
............
a tu z pola
od Podola
wielka zgraja