Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/75

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


rzeczą bardzo nędzną, jest to świadoma, pusta i samochwalcza szczerość, najczęściej miłość własna. Szczerość wielkiego człowieka jest tego rodzaju, że nie zdoła on o niej mówić, bo nie wie o niej; więcej nawet, przypuszczam, że ma prędzej świadomość pewnej nieszczerości, — jakiż bowiem człowiek, w rzeczy samej, mógłby, chociażby w ciągu dnia jednego, postępować ściśle według zasad prawdy? Nie, wielki człowiek nie przechwala się swoją szczerością, dalekim jest od tego; być może, nie stawi on sobie wcale pytania, czy jest takim? Gotów byłbym prędzej powiedzieć, że szczerość jego nie zależy od niego samego, że nie w jego mocy przestać być szczerym. Wielkim przedstawia się mu wielki fakt istnienia — i niech, jak chce, ucieka, nie zdoła się wymknąć straszliwej obecności tej rzeczywistości: tak już umysł jego jest stworzony i przez to przedewszystkiem jest on wielki. Wszechświat wydaje się mu dziwnym, przerażającym, rzeczywistym — jak życie, rzeczywistym — jak śmierć. Chociażby wszyscy ludzie mieli zapomnieć tej prawdy i stąpać w marnej pozorności, — on nie może tego uczynić. W każdej chwili życia stoi przed nim, stoi i patrzy nań uporczywie ten obraz ognisty, niezaprzeczalny! — Chciałbym, żeby to zostało przyjęte jako główne moje określenie wielkiego człowieka. Mały człowiek może być zdolnym do tego rodzaju uczucia — jest ono dostępne dla wszystkich, stworzonych przez Boga ludzi, — lecz wielki człowiek bez niego istnieć nie może.
Człowiek taki jest, jak my to nazywamy, oryginalny: dostajemy go z pierwszej ręki. Człowieka tego wysłano do nas z głębi nieznanej nieskończoności jako posła z wieściami. Czy go nazwiemy poetą, czy