Strona:Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka.djvu/54

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 46 —

Jakby czekając, rychło już z łona
Wybiegnie dusza błogosławiona,
Rozpowinięta z swego powicia,
Równie dziecinna jak i za życia.


∗                    ∗

I tak to wszystko sztukmistrz chrześciański
Ku dobru ludzi i chwale Pańskiéj,
Nie czyniąc z pracy zaszczytu sobie,
Wykuł foremnie na jego grobie;
Dodawszy wedle zwyczaju sztuki,
Czego nie było, słupki i łuki,
Jak sznurki złote w dwójkę skręcane,
Co miał wyrobić zwyczajną ścianę.
Czego mu przecie za złe nie biorą,
Bo grób wykonał z wielką pokorą,
A jeśli dodał jakiéj ozdoby,
Toć i nie wadzi kwiatek na groby.

A z pieśni mojéj nauka światu,
Że kto pomoże błędnemu bratu,
Zabłąkanemu w świata manowce;