Strona:Teodor Jeske-Choiński - Poznaj Żyda!.djvu/75

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dowską,“ a w dorocznem sprawozdaniu stowarzyszenia skarżył się: „Miłość do religii i rzetelność dawnych stosunków przeminęły, a miejsca opróżnione go nie zajął nowy zapał. Skończyło się na ujemnem oświeceniu, które pogardziło tradycyami przeszłości, bo nikt nie postara! się o to, aby jałową abstrakcyę zastąpić nową afirmacyą. Co sobie Żydzi przyswoili z cywilizacyi europejskiej, nie jest cywilizacyą rzeczywistą; jest to tylko pokost zewnętrzny, tem nieznośniejszy, im mniej w nim treści. Tylko dla tego wywiesili Żydzi na swej świątyni szyld „oświecenia,“ aby się ludziom zdawało, że mają nową firmę. A w istocie jest to ten sam stary, zgniły budynek, odświeżony tylko nazewnątrz dla oka.“
I był to rzeczywiście ten sam stary, wewnątrz zgniły budynek, odświeżony tylko na zewnątrz dla oka. Naśladowcom Mendelsohna zdawało się, że wystarcza obciąć pejsy i brody, rzucić żargon, przebrać się w suknie współziomków chrześcijańskich i bawić się w racyonalizm encyklopedystów, aby żrównać się zupełnie z społeczeństwem chrześcijańskiem. Takich marzycielów, jak Gans, Zunz i Moser, było nie wielu między nimi.
Nie formy stanowią człowieka, lecz jego treść, jego dusza. A każda myśl Żyda, oderwanego świeżo od pnia ojczystego, kłóciła się z pojęciami chrześcijanina. Inna etyka, inne cele narodowe i ogólnoludzkie, inne dążenia w życiu codziennem, słowem — inny człowiek. Tych zasadniczych różnic nie mogło zatrzeć zewnętrzne dostosowanie się do zwyczajów