Strona:Teodor Jeske-Choiński - Poznaj Żyda!.djvu/73

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wszechnie znienawidzonego włóczęgi. Posiadając środki do wygodnego bytu, zapragnęli stanowiska towarzyskiego, odpowiadającego ich fortunie. Zmiarkowawszy, że nauka otwiera wstęp do lepszego towarzystwa chrześcijańskiego, rzucili się z wielką skwapliwością do szkół i uniwersytetów.
Rozumie się, że wiedza, czerpana ze źródeł chrześcijańskich, musiała oddziałać na Żydów, ale oddziałała ujemnie.
Dziecko żydowskie, rzucone bez żadnego przejścia, bez żadnego przygotowania na inne tło, w wir nowych zupełnie dla niego, obcych pojęć i wyobrażeń, wykoleiło się. Oderwane gwałtownie od swojego środowiska, na którego odrębność złożył się szereg wieków, zawisło w powietrzu między kulturą żydowską a chrześcijańską. Przestawszy być prawowiernym talmudystą, a nie zdążywszy jeszcze przesiąknąć kulturą chrześcijańską, wytworzyło ujemny typ międzynarodowego bezwyznaniowca t. zw. „oświeconego Żyda,“ który dostarczył wszelkim robotom wywrotowym XIX stulecia gorliwych, namiętnych agitatorów.
Ogniskiem Żydów „oświeconych,“ „reformowanych,“ jak się następcy Mendelsohna nazwali, był w Berlinie salon dowcipnego dr. Markusa Hertza i jego pięknej żony. W salonie tym, w którym zbierali się oprócz „oświeconych Żydów,“ „oświeceni“ literaci i artyści niemieccy, bawiono się bardzo wesoło. Deklamowano tam, muzykowano i romansowano z wielką swobodą. Profesor Grätz nazywa