Strona:Teodor Jeske-Choiński - Poznaj Żyda!.djvu/231

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Będą zbierali, co sami zasiali. Majaczenia o jakiejś miłości w walce o byt, o prawo do życia są mdłym pomysłem (Ludwik Straszewicz), z któregoby się pierwsi Żydzi w kulak śmiali, gdyby mu się udało powstrzymać eknomiczną samoobronę polską.
Ale nie powstrzyma. Zanadto nam Żydzi dokuczyli, zanadto nas ich gazeciarze obrażali, policzkowali. Judeo — Polonii, czy Polonio-Judei im się zachciewa. Na tośmy jeszcze nie zeszli, aby nam pierwszy lepszy szajgec mógł wymyślać od „starych szkap“ od „trupów“, od „woziwodów żydowskich“ it.p.
Miarka się ostatecznie przebrała. Z całym impetem zdrowej, świadomej swoich celów siły zabrała się gromadka publicystów do pokazania Żydom, iż można istnieć bez nich, bez ich kultury i mądrości ekonomicznej.


∗             ∗


W jeszcze trudniejszych warunkach w stosunku do Żydów, niż Królewiacy, znajdują się Polacy galicyjscy.
Według danych statystycznych, zebranych przez d-ra Stanisława Głąbińskiego z polecenia Wydziału Krajowego („Materyały do kwestyi żydowskiej w Galicyi 1910 r.) posiada Galicya 7,315,939 mieszkańców, rozpadających się na trzy narodowości: polską, rusińską i żydowską (oprócz nielicznej garstki Ormian i Niemców). Wszystkie te narodowości korzystają