Strona:Teodor Jeske-Choiński - Poznaj Żyda!.djvu/201

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ność wrogich dla nich ustaw i dlatego ukochali nas tak „serdecznie,“ iż przylgnęli do nas, jak wierzą, na zawsze. Dobrze było im u nas, tak dobrze, jak w eksilarchatach; rządzili się swojem prawem i swoim obyczajem, — byli u siebie, kontrolowani rzadko. Sporadyczne, drobne pogromy nie przerażały ich, nie zniechęcały. Przywykli do innych, krwawszych klęsk w Europie, do gromadnych rzezi i banicyi na cale wieki... Poturbowani u nas od czasu do czasu tu i owdzie, otrząsali się szybko z przebytego strachu i wracali do swojego rzemiosła — do wyzysku i lichwy.
I jeszcze pod jednym względem różnił się nasz antysemityzm od ogólna-europejskiego. Hiszpanie, Francuzi, Włosi, Anglicy, Niemcy znali psychologię Żyda lepiej od nas. Do spojrzenia w głębie psychy żydowskiej pomogli im z początku antysemici wychrzceni, odsłaniając ukrywane starannie przed oczami gojów tajemnice Talmudu i innych ksiąg żydowskich. Potem, gdy humanizm nauczył się po hebrajsku i zaczął badać pilnie literaturę „narodu wybranego“ (głównie w Niemczech), radzili sobie goje sami. Całą bibliotekę żydowską zbudowała sobie Europa, zbadała gruntownie psychologię Żyda. U nas tego nie było i dlatego jest nam psychologia Żyda dotąd obcą, chociaż ocieramy się o niego ciągle.
Znalazły się wprawdzie i u nas oczy dalekopatrzące, jak Orzechowskiego, Reja. Klanowicza, ale tych oczu było niewiele. Znaleźli się wprawdzie i u nas znawcy psychy żydowskiej, ale była to wię-