Strona:Teodor Jeske-Choiński - Poznaj Żyda!.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


cy, który posiada tajemnicę tych cudów — wierzy w sity nadprzyrodzone, jest mistykiem.
Nie tak Semita. Dla Aryjczyka jest religia wiarą w coś niepochwytnego, niepojętego, niezrozumiałego, cudownego, dla Semity zaś pewnikiem rozumowym.
Montefiore mówi: w religii Semitów niema nic ezoterycznego, nic, czegoby rozum ludzki nie mógł dowieść; niema w niej ani upadku przez grzech, ani łaski, ani pokuty, ani odkupienia. To samo twierdzi, szczycąc się trzeźwością materyalistyczną semityzmu, dr. Ludwik Philippson, gdy uczy w swoim podręczniku judaizmu: religia żydowska nie zna żadnych tajemnic, żadnych misteryi, nie rozumiejąc, że właśnie w tych tajemnicach, w tych misteryach spoczywa istota religii, bo co się wie, zna dokładnie, do tego nie potrzeba wiary. Z tego trzeźwego poglądu na wiarę, pozbawionego wszelkiego idealizmu, wynika, że gdy Semita straci wiarę w swoją wiarę, staje się odrazu, bez żadnego przejścia, bezwyznaniowcem. Jeżeli Jehowa lub Allach nie jest Stwórcą świata, to niema wogóle Stwórcy po za materyą, która się sama stworzyła.
Niewierny Aryjczyk może się jeszcze błąkać długo po manowcach sztucznego mistycyzmu, zanim zawinie do portu ateizmu, niewierny zaś Semita przeczy od razu wszystkiemu, czego nie rozumie.
Materyalistycznym na wskroś jest mahometanizm ze swojem zmysłowem używaniem w raju (biesiady, huryski).