Strona:Teodor Jeske-Choiński - Poznaj Żyda!.djvu/130

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


krytyki politycznej, społecznej i teatralnej; on jeden, wielki talent rymotwórczy, ale głowa bezładna, rozwichrzona, ulegająca wrażeniom chwili, rzucał się na wszystko i wszystkich.
Za mało mu było poniewierki chrystyanizmu. Judaizm nawet, swojego narodu skarb, atakował. „Nie mówcie mi o tej religii (żydowskiej), której nie życzę mojemu największemu wrogowi. Nie przynosi ona nic, okrom sromu i hańby. Judaizm nie jest żadną religią, jest poprostu nieszczęściem“ (Die Bäder von Lucca).
I Boga w końcu pochował. „Naprawdę, wyzwoliliśmy się już z powijaków deizmu. Jesteśmy wolni i nie chcemy piorunującego tyrana, jesteśmy pełnoletni i nie potrzebujemy opieki ojcowskiej. Nie jesteśmy także fabrykantami wielkiego mechanika. Deizm jest religią dla niewolników, dla dzieci, dla Genewczyków, dla zegarmistrzów’... „Czy słyszy cie glos dzwonka? Uklęknijcie, bo oto podają właśnie ostatnie sakramenta konającemu Bogu.“ (Gesch. d. Rell. und Philos. in Deutschland).
Z fanfaronadą zdrowej młodości wykrzykiwał we wstępie do „Szkoły romantycznej“; „Żadne względy tchórzliwe nie nakłonią mnie do omijania zwykłymi dwuznacznikami przekonań moich, odnoszących się do spraw Boskich.“
Biedny Heine, biedny oświeceniec! Takim zuchem był dopóty, dopóki mu nic nie dolegało, ale kiedy „religia uciechy,“ którą tak gorliwie wyznawał i praktykował, wyssała z niego soki żywotne