Strona:Teodor Jeske-Choiński - Poznaj Żyda!.djvu/110

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


i mieczem swoich „kacerzów,“ gdy posiadali władzę wykonawczą (w eksilarchatach), nie wyrywaliż języków t. zw. „oszczercom,“ nie denuncyowaliż swych odstępców do władz chrześcijańskich, gdy nie mogli sobie z nimi sami poradzić? Nie prześladująż dotąd przechrztów?
Nikt nie ma prawa odwoływać się do tolerancyi, gdy jest sam ciemnym fanatykiem i mściwym prześladowcą. Nikt nie ma prawa wytykać innemu inkwizytorów i t. d., gdy się odznaczał sam bezmyślną nienawiścią. Nietolerancya wieków średnich ustąpiła dawno w chrześcijaństwie, kiedy się Żydzi jeszcze nawzajem pożerali.
W łonie chrześcijaństwa odbywał się właśnie nowy przewrót, a w łone żydostwa zaczynał się straszliwy rozkład. Otton Henne Am Rhyn, doszedłszy do wieku XVII, mówi: „jest epoka w historyi Żydów, wobec której należy żałować, że nie wyginęli poprzednio.“
I rzeczywiście, żaden naród nie upadł tak nizko, jak Żydzi XVII i XVIII stulecia. Z dawnego monoteizmu nie pozostało już nic, okrom formułek, znaków, wiary w moc amuletów i dziwactw przeróżnych. Pierwszy lepszy awanturnik mianował się messyaszem (Sabbatai Zewi), a tłumy żydowskie szły za nim. Rabini stali się cudotwórcami i szarlatanami.
A naród? Większa część trudniła się lichwą, kupiectwem, wyzyskiem, reszta zaś stała się opryszkiem i złodziejem.
Już w XV w. wichrzyły w granicach dawnego