Strona:Tłómaczenia t. I i II (Odyniec).djvu/323

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


„Ja jestem Anglik, wygnaniec z méj ziemi,
„Ale Anglicy są braćmi mojemi;
„Ciche schronienie mam śród Liddesdalu,
„Lecz klęsk ojczyzny nie zniosę bez żalu;
„Co tchu więc stało pędziłem tu w nocy,
„By wam oznajmić o wrogów przemocy.“ —

XXVI.

— „Niech przyjdą — krzyknął Dacre — „na zgubę swoję!
„Znamię to ojca mojego i moje,
„Co niegdyś godłem zwycięzkiéj nadziei
„Wiało z wiatrami na brzegach Judei,
„Wnet z wież Branksomskich wzdymając się groźno,
„Urągać będzie z przybyłych za późno! —
„Łucznicy! naprzód! — zdwójcie krok i meztwo!
„Kto Anglik, za mną! — śmierć albo zwycięztwo!“ —

XXVII.

— „Stój! — rzekł mu Howard — „przyjm radę przyjaźni,
„Ani sądź, proszę, że mówię z bojaźni;
„Bo i któż widział, by kiedy Lew Biały[1]
„Zadrżał przed wrogiem, lub zszedł z pola chwały? —
„Ale tak na szwank stawić kwiat rycerstwa,
„Naprzeciw siłom całego królestwa;

  1. Herb Howardów.