Strona:Tłómaczenia t. I i II (Odyniec).djvu/310

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


VII.

Wkrótce stwierdziły Tinlinna nowiny,
Co tchu z stron różnych czaty wracające;
A wszystkie głoszą, że za trzy godziny,
Stanie pod zamkiem wrogów trzy tysiące.
Lecz i zamkowi nie braknie obrońców! —
Na blask sygnałów, na wezwanie gońców,
Z gajów Ettriku, z nad Ailu brzegów,
Wzdłuż Tewiotu brzmi tentent szeregów.
Wszędzie mężowie siodłają swe konie,
Wszędzie niewiasty podają im bronie;
Bo każdy śpieszy ku odsieczy bratniéj,
Bo biada temu, kto przejdzie ostatni!
Szyderstwo dziewic i pogarda braci,
Kownie lenistwo, jak tchórstwo zapłaci. —

VIII.

Przede wszystkimi, bohater klanu,
Z gór i zamierzchłych Gamesklu jarów,
Zastęp swych włóczni, Jan z Tirlestanu[1]
Przywiódł pod cieniem świetnych sztandarów.
Na tarczy jego, zaszczyt i chluba,
Lśni herb królewski: — króla Jabuba
Darto pamiętny; — gdy nikt z wassali,
Z obozujących nad brzegiem Fali,
Nikt, oprócz niego, nie chciał iść daléj

  1. Sir Jan Skott z Tirlestanu żyt za panowania Jakóba V., i gdy król zgromadziwszy przedniejszych baronów Szkockich i ich wassallów, oświadczyl chęć wtargnienia do Anglii, czemu wszyscy byli przeciwni: on jeden tylko okazał się gotowym pójść za rozkazem królewskim; i téj to właśnie wierności winien byt wspomniane w tekście nagrody.