Strona:Tłómaczenia t. I i II (Odyniec).djvu/276

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Deloraine dotąd nie wiedział co trwoga:
Na rzędy włóczni, na zastępy wroga,
Na śmierćby nawet szedł śmiało;
W téj chwili jednak dreszcz go przejął zimny,
I gdy za mnichem powtarzać chciał hymny,
Głosu mu w piersiach nie stało.

XVII.

„Teraz, rycerzu! teraz chwytaj porę!
„Krzyż lśni na grobie mocarza.
„Cudowna lampa wewnątrz jego gore,
„Któréj blask duchy odraża[1].
„Gore, i będzie goreć nieprzerwanie,
„Aż na sąd straszny pan jéj nie powstanie.“ —
Mnich rzekł, i wskazał na środku kościoła
Głaz niczém nieodznaczony.
Prócz że nań z góry sztandar Archanioła
Rzucał cień krzyża czerwony.
Deloraine idąc za mnicha rozkazem,
Znalazł w framudze drąg kuty żelazem,
I jak mógł krzepił ochotę.
Mnich bił się w piersi, i grób wkoło żegnał,
I jakby pewny że duchy odegnał,
Dał znak by zacząć robotę.

XXIII

Z bijącém sercem, natężając siłę,
Ze wszech stron rycerz ciężką wzruszał bryłę,

  1. Jan Posta, i inni autorowie piszący o magii naturalnéj, mówią wiele o wiecznych lampach, znajdywanych jakoby w grobowcu Tulioli, córki Cicerona. Lampy te miały być dziełem czarów, a knot ich był z amiantu.