Strona:Tłómaczenia t. I i II (Odyniec).djvu/267

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


PIEŚŃ DRUGA.

I.

Kto dziś Melrozu chesz zwiedzać ruiny[1],
Idź, gdy je nocy mrok ogarnął siny.
Wesoła jasność dziennego promienia,
Złocąc je, zda się urągać z zniszczenia.
Lecz gdy z za chmury wyjrzy księżyc blady,
A wzniosłe łuki i mroczne arkady,
Mdłém jego światłem bielejąc po wierzchu,
Czernią się spodem jak otchłanie zmierzchu;
Gdy każda ściana, w cieniach lub jasności,
Zda się z hebanu, lub słoniowéj kości;
A wkoło wieków wpół zatarte rysy,
Obrazy świętych, grobowe napisy,
Mówią z przeszłości: — a szum Twidu fali,
Albo huk sowy słychać tylko w dali; —
Wtedy, wędrowcze! idź, gdy ci się przyda,
Idź na gruz gmachu świętego Dawida,

  1. Starożytny i piękny klasztor Melrozu, założony był przez króla Dawida I., który z powodu swéj pobożności i hojności w zakładaniu kościołów i klasztorów, uważany był za świętego. Same jego ruiny przedstawiają dziś jeszcze najpiękniejszy wzór architektury i rzeźby gotyckiéj; kwiaty, liście i całe krzewy, rznięte są z taką delikatnością i dokładnością rysunku, że trudno jest pojąć, aby tak trwały kamień, z jakiego cały gmach był zbudowany, mógł być tak doskonale wyrobiony dłótem. Kościół i klasztor poświęcony był Najświętszéj Maryi Pannie; księża zaś należeli do zakonu Cystersów.