Strona:Tłómaczenia t. I i II (Odyniec).djvu/139

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


„Mózg mi się kręci! — Na pamięć krzywd moich,
„Weź je, na hełmie noś obok piór swoich,
„Aż deszcz i słońce wybielą z nich plamy;
„Wtenczas je odnieś, i oddaj mnie saméj!…
„Znów marzę! — Boże! niech choć chwilę jaśnie
„Świeci mój rozum, nim na wieki zgaśnie! —
„O! na krzyż święty, co zdobi pierś twoją,
„Na życie twoje, zbawione krwią moją,
„Zaklinam, jeśli głośny z krwawych czynów
„Spotka cię kiedy wódz zbójczych Alpinów,
„W czarnym swym płaszczu, i z czarném swém piórem,
„Z skrwawioną ręką, i okiem ponurém,
„Czy będzie jeden, czy na czele klanu,
„Walcz z nim, i pomścij krzywd Blanki z Dewanu! —
„Teraz — o! Boże! już mówić nie mogę —
„Czyhają na cię — strzeż się! — rzuć tę drogę!“ —

XXVIII.

Czułe miał serce Fitz-Jakób waleczny.
Zapomniał na się, że nie był bezpieczny,
I długo, z żalem i gniewem w źrenicy,
Stał patrząc na śmierć nieszczęsnéj dziewicy.
„Niech mi tak Pan Bóg pomoże w potrzebie,
„Jak ja się pomszczę krzywd twoich za ciebie!“ —
Rzekł, i do włosów oblubieńca Blanki,
Dodał splot włosów tak wiernéj kochanki,
Zmaczał je razem w krwi ciepłéj potoku,
I u piór czapki zawiesił na boku: