Strona:Tłómaczenia t. I i II (Odyniec).djvu/123

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Widzenie moje choć ziści się w porze,
Jemu ni tobie źle z niego nie wróżę.
Kiedyż mój wieszczy sen nie był prawdziwym?
Przypomnij tylko o gościu myśliwym;
Wspomnij wczorajsze arfy mojéj brzmienie,
Co nam dzisiejsze wróżyło cierpienie!
Prawdziwą była wyrocznia złowieszcza,
Zawierz jéj śmiało, gdy dobro obwieszcza.
Byle już tylko wyjść z dzikich tych jarów! —
Zgubną jest zawsze dla ludzi moc czarów.
Wiém o tém wiele ciekawych powieści. —
Otrzyj, Heleno, łzy próżnéj boleści!
Niegdyś cię moje cieszyło śpiewanie.“ —

helena.

„Będzie i teraz. — Lecz przebacz, Allanie,
Że łez mych wstrzymać nie czuję się w stanie.“ —
— Bard zaczął prostą pieśń, lecz roztargnione
Myśli Heleny, gdzieś w inną szły stronę.

XII.
Ballada.
ALIKA[1].

Pięknie, wesoło w onym, lesie zielonym,
Gdy ptaszęta świegocą, śpiewają;
Gdy strzelcy polują, jelenie harcują,
A psy gończe po śladach szczekają.
 

  1. Osobliwsza ta powieść, równie w treści jak stylu, jest naśladowaniem dawnéj ballady duńskiéj. Osnowa jéj opiera się na tameczném mniemaniu gminném, o kraju czarodziejstw, wspólném góralom szkockim i wszystkim innym narodom w wiekach średnich.