Strona:Tłómaczenia t. I i II (Odyniec).djvu/056

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


„Pójdzie z ojczyzny, za góry i morze,
Nim odda rękę — gdy serca nie może.“

XIV.

Ty wstrząsasz głową, i wzrok twój przygania
„Zbytniéj ostrości słów moich i zdania.
„Lecz cóż innego sam powiész? Niestety!
„Umiem ja cenić Rodryka zalety.
„Mężny jest, skory do wielkiego czynu,
„Ale gwałtowny, jak fala Braklinu[1];
„Szlachetny — prawda — nim gniew go nie wzruszy,
„Albo nim zawiść nie zatli się w duszy.
„Dla swych przyjaciół, w złéj czy dobréj toni,
„Wiém, że jest wierny, jak miecz jego dłoni,
„Ale ach! pierwéj ów miecz z twardéj stali,
„Niż się pan jego nad wrogiem użali.
„Znam jego hojność — z jak chętną, szczodrotą
„Rozrzuca drugim bogactwa i złoto,
„Gdy z krwawych wypraw, do dzikich swych leży
„Powrócą z łupem zbójeckiéj łupieży,
„I gdzie po drodze kraj kwitnął wesoły,
„Zostawią gruzy i krwawe popioły.
„Dłoń uzbrojoną w ojca mego sprawie,
„Z wdzięcznością córki czczę i błogosławię,
„Lecz czyżbym mogła ścisnąć, będąc żoną,
„Dłoń, krwią bezbronnych wieśniaków zbroczoną? —
„Nie! — same nawet Rodryka przymioty,
„Jak błyskawice śród nocnéj ciemnoty,
„Lśnią wprawdzie jasno, lecz tém bardziéj trwożą:
„Rokują burze, i piorunem grożą!

  1. Jest to jeden z najpiękniejszych wodospadów szkockich, w hrabstwie Mentheith; spada z wysokości 50 stóp z wielką gwałtownością i łoskotem.