Strona:Tłómaczenia t. I i II (Odyniec).djvu/052

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


„Wypadnie sprzeczny z twa myślą lub słowy,
„W środku weselnéj, ton pieśni grobowéj? —
„Ojciec mój, duszą wyższy nad cierpienie,
„Choć stracił wielkość, potęgę i mienie,
„Zniósł mężnie burzę zawziętéj fortuny,
„Jak ów dąb wichry i niebios pioruny:
„Koronę liści wiatr rozmiótł dokoła,
„Lecz pnia nic ugiąć, ni zachwiać nie zdoła.
„Ja zaś“ — umilkła, i dłońmi drżącemi
Polny fijołek uszczknęła na ziemi; —
„Ja, któréj świetne dzieciństwa wspomnienia
„Tkwią ledwo w myśli jak senne marzenia,
„Chętnie ten kwiatek, co rośnie w ukryciu,
„Za wzór i godło obieram w mém życiu!
„Tak żyje rosą i blaskiem niebieskim,
„Jak dumna róża w ogrodzie królewskim;
„Ci, co go znajdą, lubią jego wonie;
„A gdy go w wieniec uplotę na skronie,
„Nie prawdaż? każdy bard przysiądzby gotów,
„Że od koronnych piękniejszy kléjnotów?“ —
Rzekła, i sama śmiejąc się wesoło,
Kwiat między włosy włożyła na czoło.

X.

Jéj wzrok, jéj słowa, jéj uśmiech wesela,
Rozpogodziły ponurość Minstrela.
Z uśmiechem, z jakim pokutnik za grzechy
Wita w widzeniu Anioła pociechy,
Spoglądał na nią — aż cicha i miła
Łza rozrzewnienia wzrok jego zaćmiła.