Strona:Tłómaczenia t. I i II (Odyniec).djvu/046

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Jak człowiek w szczęściu, z myśli swéj ściera
Pamięć dobrodziejstw, które odbiera
W nieszczęścia chwili przelotnéj.
Bądź więc zdrów, gościu! bądź zdrów na wieki!
Żyjąc szczęśliwy, błądząc daleki,
Zapomnij wyspy samotnéj!

„Pierwsze ci miéjsce przy królów tronie,
Pierwsze niech będzie na bitwach;
Pierwsze na łowach charty i konie,
Najpierwszym wieńcem twoje niech skronie
Piękność uwieńcza w gonitwach.
Niech miecz w twéj dłoni, towarzysz w rzędzie,
Przyjaciel sercu wierny niech będzie,
W chwili pogodnéj czy słotnéj;
Przy tkliwéj, pięknéj, cnotliwéj żonie,
Kochany wzajem, w kochanych gronie,
Zapomnij wyspy samotnéj!

III.

„Lecz jeśli kiedy pledem odziany,
Stanie u wrót twych gościnnych,
Pielgrzym ubogi, błędny, wygnany,
I tęsknić będzie łzami zalany,
Do gór, do progów rodzinnych:
Wtenczas, o! gościu! niech mu z twéj duszy
Błyśnie pociecha, która osuszy
Łzy z jego twarzy wilgotnéj;
Wtenczas przypomnij własne przygody,
Gdyś sam błądzący szukał gospody
Na naszéj wyspie samotnéj.