Strona:Tłómaczenia t. III i IV (Odyniec).djvu/498

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Ale się serce oczyszcza w boleści:
„Kto się tu korzy, tam podwyższon będzie!“ —
I gdy ostatnie domawiała słowa,
Z ramion jéj spadło pasterskie odzienie,
I w całym blasku, jak Niebios Królowa
Stała przede mną: — błyskawic promienie
Skroń jéj wieńczyły; — i chociaż surowa,
Litośne ku mnie zwróciła wejrzenie,
I na złocistym wzniesiona obłoku,
W krainie chwały znikła memu oku.

(Wszyscy mocno wzruszeni. Agnieszka, łkając, ukrywa twarz na piersiach króla).
Arcybiskup (po długiém milczeniu).

Przed niepojętą wolą przeznaczenia,
Rozum się ludzki uniża i korzy.
Czyn jéj już dowiódł prawdy objawienia —
Zdziałać go przez nią mógł tylko duch Boży.

Król (wznosząc oczy i ręce ku Niebu).

Panie! jam grzesznik! jaż mogłem zasłużyć
Na dar tak wielki, co z Twéj ręki biorę?…
Uczże mię teraz, jak mam łask twych użyć!
Wszystkowidzący! ty znasz mą pokorę.

Joanna.

Pokora serca prowadzi do Boga.
Z wiarą w moc Jego, człek piekło przemoże.

Król.

A więc mi wróżysz, że zwyciężym wroga?

Joanna.

Francyą całą pod twe stopy złożę.