Strona:Tłómaczenia t. III i IV (Odyniec).djvu/478

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Matka twa, panie! weszła do kościoła,
I —

Król.

Mów!

La Hire.

I w pomoc podawszy mu dłonie,
Sama go na twym posadziła tronie.

Król.

O! matko! matko!

La Hire.

Widziałem — lud cały
Wezdrgnął się na to; — i nawet Anglicy
Spuścili oczy. Sam Burgund zuchwały
Oblał się wstydem; — a w każdéj źrenicy
Znać było zgrozę. — Zapewne dostrzegła.
Wzrok jéj zaiskrzył, i skinieniem ręki
Dając znak, groźném lud okiem przebiegła:
„Francuzi! — rzekła — mnie składajcie dzięki,
„Że w pień spróchniały waszych królów domu,
„Zaszczepiam gałąź laurowego wieńca,
„I tron wasz świetny ochraniam od sromu,
„By na nim wami rządził syn szaleńca!“

(Król zakrywa twarz i odwraca się z boleścią. Agnieszka bieży ku niemu i stara się go pocieszyć. — Wszyscy obecni okazują wzgardę i przerażenie. Chwila milczenia).