Strona:Tłómaczenia t. III i IV (Odyniec).djvu/474

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dwór swój zmień w obóz! pierś odziéj żelazem!
Znoś głód i trudy! płać życiem i zdrowiem!
Niech żołnierz widzi, że i król ich razem
Wiatr ma przykryciem, a ziemię wezgłowiem.
Wtenczas w ich piersiach znajdziesz tarcz niezłomną:
Dokażą cudów — bo siebie zapomną.

Król (z uniesieniem).

Teraz pojmuję tajemnicze słowa,
Com z ust natchnionéj niegdyś prorokini
Słyszał w Klermoncie: że mię białogłowa
Zbawi — zwycięzcą i królem uczyni.
Wierzyłem wróżbie — lecz do jéj spełnienia
Czekałem matki, aż swój gniew rozbroi. —
Lecz tyś jest Aniół mego przeznaczenia,
Bóg mi zbawczynię dał w najmilszéj mojéj.

Agnieszka.

Miecz twych przyjaciół przepowiednię ziści,

Król.

W niezgodzie wrogów mam także nadzieję.
Wiém, że oddawna żar skrytéj zawiści
W sercu Burgunda i Anglików tleje.
La Hira przetoż wysłałem do księcia,
Azali, pomny na krwi naszéj związki,
Nie złoży z serca mściwego zawzięcia,
I w dawne ku nam wróci obowiązki? —
Co chwila nazad oczekuję gońca.

Du Chatel (u okna).

Widzę go właśnie, jak pędzi do bramy.