Strona:Tłómaczenia t. III i IV (Odyniec).djvu/464

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dunois.

Prawda, że lubił i rad wszczynał spory,
Nie wiedząc nigdy co wybrać; — lecz teraz,
Wybrał najlepsze — i w czas się oddala
Z miejsc, w których pobyt bez sławy i celu.

Król (urażony, z przekąsem).

Dunois zawsze szlachetny! — wychwala
Tylko za oczy. — Słuchaj, Du Chatelu!
Od króla René [1] przybyli posłowie,
Króla wesołych pieśni i pasterzy;
Trzeba ich przyjąć: — wszyscy trzéj bardowie,
Każdemu złoty łańcuch dać należy.
(do Dunois).
Czego się śmiejesz?

Dunois.

Że łatwo królowi
Ze słów królewskich wić złote łańcuchy.

  1. René, zwany dobrym hrabia Prowancyi, z domu Adagaweńskiego (Anjou). Ojciec jego i brat byli królami neapolitańskimi, i on sam, po śmierci brata, rościł prawo do tegoż tronu, ale nie mógł dopiąć zamiaru. Wielki miłośnik staréj prowanckiéj poezyi i czasów rycerskich, usiłował w państwach swoich przywrócić jedno i drugie. Ustanowił, a raczéj przywrócił tak zwany Trybunał Miłości (Cour d’Amour), na czele którego stał najwyższy sędzia, z tytułem Księcia Miłości (Prince d’Amour), rozstrzygający ostatecznie w rzeczach miłości i rycerskiéj grzeczności dla dam. W tymże duchu romantyczności, sam z żoną przebrał się za pasterzy i wiódł życie pasterskie.