Strona:Stefan Napierski - Poemat.djvu/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nad mgieł astralnych szary świat,
Gdzie gwiazd opary w oddal globów pylą,
W seledynie bez granic biją szklane zegary:
Milion Kwadrylion Trylion
Lat.

Pada opada kroplami ocieka płynny czas,
Kapie z klarownych cembrowin firmament od krańców do krańców
Na wygolone łby wszystkich nas,
Twych świętych łysych skazańców.

W tej chwili, co nadchodzi, przebrzmią wszystkie chwile,
Czarne, nieme wskazówki przystaną na zerze:
Poza niebo wieczyste wreszcie się wychylę,
Skąpać skronie o świcie w chłodnawym eterze.