Strona:Stefan Napierski - Poemat.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


CHIŃSKA MĘCZARNIA

Nie poglądaj w mózg szary płową próżnią okien,
Nie dzwoń w ręki przegubach, jak huczące dźwięki,
O, nie patrz, nie patrz w oczy muzyki ślepym wzrokiem:
I tak nam piersi tłoczy codzień płynny błękit.

Jakżeż skryć się przed dniami? Zrzucić pięści szklane?!
O, wbić się w kąt pokoju. Wrosnąć w ścianę.[1]
Dłoń łagodna ze skroni potu trwóg nie zetrze,
Gdy dłonie niewidzialne kruche szyby prą,

Gną się, wklęsłe przez mroźne i modre powietrze,
U nóg
Godziny puste drążone łamię się z brzękiem, jak szkło.
Gdy obłoki, podobne ponsowemu winu,

Okrywają podniebny i wieczorny świat,
Dzwonnice rozdzierają drżące łona minut,
A przez pęknięte szczeliny
Wdziera się czarny skwarny wiatr.


  1. Przypis własny Wikiźródeł Wg erraty
    winno być:

    O, wbić się w kąt pokoju. Wrosnąć w ścianę.

    Dłoń łagodna ze skroni potu trwóg nie zetrze,
    Gdy dłonie niewidzialne kruche szyby prą,
    Gną się, wklęsłe przez mroźne i modre powietrze,
    U nóg
    Godziny puste drążone łamią się z brzękiem, jak szkło.

    Gdy obłoki, podobne ponsowemu winu,
    Okrywają wieczorny i podniebny świat,