Strona:Stefan Napierski-Chmura na czole.djvu/81

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


STANCE

Odblask rudawy lunął przejrzyście,
Jak na przeźroczu,
I wielozmienne cieniują liście
Emalię oczu

Malachitowo więdnącej łuny
W szronie dosięga
Dłoń, muskająca brzęczące struny,
Jak rdzawa pręga.

Pióra bezbłędne i siwe gruzy
Nad czarną rolą;
Baczymy pilnie: błagają Muzy,
Mija Apollo.