Strona:Stefan Napierski-Chmura na czole.djvu/7

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
UŚMIECH

Kiedy wszystkim przedmiotom wmówię własną duszę,
lampa zaświeci, zegar cykać nie przestanie,
znów czekać będę na tej chwili zmartwychwstanie,
która wstrzyma sprężyny; lecz się nie poruszę,

gdy pustka skrzydłem nocy czoło me owionie,
nie wzdrygnę się, oddechu warg nic już nie zbudzi
— od luster zapomniany, księżyców i ludzi,
śpiący z uśmiechem, ramię przełożę pod skronie.