Strona:Stefan Grabiński - Namiętność.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


śmiercią. Moment ten uwiecznił rzeźbiarz w marmurze.
— Jakie to piękne, senjora — rzekłem w zamyśleniu.
— I może właśnie dlatego sąsiaduje z pięknem innego pokroju — odpowiedziała, posuwając się ku najbliższemu grobowcowi. — A co Pan powie o tej mogile?
Na płycie z alabastru odcinały się en relief dwa torsy: młodego mężczyzny i czarująco pięknej kobiety. On utkwił w niej rozkochane oczy i wyciągnął usta spragnione ku czarze, którą mu podawała z uśmiechem. Mimowoli rodziło się podejrzenie, czy puhar nie zawiera trucizny. Bo w uśmiechu kobiety czaił się odcień fałszu i okrucieństwa. Lecz tego zaślepiony mężczyzna zdawał się nie dostrzegać — jak nie dostrzegał napewno żądła wąskiej, weneckiej dagi, którą ściskała w drugiej, wtył podanej ręce...
Rzuciłem okiem na wstążkę napisu.

Al suo adorato sposo, Don Antonio de Orpega, spento nel supremo piacere — la moglie[1]

  1. Swemu uwielbianemu małżonkowi, Don A. d. O., zgasłemu w najwyższej rozkoszy — żona.