Strona:Stefan Grabiński - Demon ruchu.djvu/202

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Mniejwięcej przed ośmiu laty.
— Więc rok po twem przesiedleniu się w te strony?
— Tak, w rok po przeniesieniu mnie do Szczytnisk. Wtedy to w grudniu, w samą wigilię przeczułem śmierć Groceli, ówczesnego wójta. Historya stała się powszechnie znana i w ciągu kilku dni zjednała mi zwłowieszczy przydomek „widuna“. Górale zaczęli uciekać przedemną jak przed puszczykiem.
— Dziwne. A jednak coś w tem tkwić musi. Zachodziłby tu zatem klasyczny przykład na t. zw. „drugi wzrok“ (seconde vue), o którym swego czasu naczytałem się dużo w księgach starej magii. Podobną właściwością obdarzeni być mają dość często górale szkoccy czy irryjscy.
— Tak i ja studyowałem dzieje tego objawu z łatwem do zrozumienia zainteresowaniem. Zdaje mi się nawet, że znalazłem w ogólnych zarysach przyczynę. Twoja wzmianka o puszczykach szkockich czy też irryjskich bardzo trafna, tylko wymaga paru słów uzupełnienia. Oto zapomniałeś dodać, że ci znienawidzeni przez otoczenie, niejednokrotnie wypędzani jak trędowaci poza obręb wsi nieszczęśliwcy zdradzają swe zgubne zdolności tylko tak długo, dopóki przebywają na wyspie; przeniesieni na kon-