Strona:Stefan-Żeromski-Miedzymorze.djvu/098

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Ona szła wielkie rzesze słowiańskie wesprzeć o polskie mocarstwo, obronić i zachować.
    My przychodzimy, gdy już rzesze słowiańskie pochłonięte zostały i zniszczone na wieki.
    Przychodzimy, aby szczątek ostatni od zagłady uchronić.
    Lecz brzmi wśród nas ta sama, nowotna po wsze czasy, cantilena radosna.
    Przybywszy na to jałowe wybrzeże, budujemy portowe paliszcza, wprawiamy w ruch nowe koleje, prowadzimy poprzez błota bite drogi i zbogacamy mieszkańców.
    Mowę ich bezcenną zachowujemy od zguby.
    Jakoby z ręki legendarnego kaszubskiego wielkoluda, stolema, który z oxywskiego półwyspu ciskał wielkie głazy w Radłowo, sypią się na radłowskiem pobrzeżu nowe piękne osiedla.
    Strzały armat ze statków wojennych łoskot roznoszą po morzu, po dolinach, po górach, głosząc wszem wobec, iż stopa tępiciela nigdy tu już nie postanie.
    Nie przynosimy tu zbrodni, nie przynosimy przemocy, nie przynosimy tu krzywdy.
    Przynosimy zapomnienie, odpuszczenie i pokój.
    Przynosimy dobro i pracę.