Strona:Stanisław Grochowiak - Wiersze wybrane.djvu/311

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


A w myśli:
„Gloger nie ze wszystkim doczytany Są luki
W rodowodach Diabłów (Kaduk Dunder Licho)

Zaraz
Po zmartwychwstaniu podkręcić raptularze”

Ciotka Alewtina
Miała mocz gęsty a guano przejrzyste

A w myśli:
„Jakież to zdumiewające że kleszcze
Są pozbawione wzroku a zmysł węchu dźwigają
W lekko wzniesionych ku górze łapkach

Gdzie się teraz pokryły kiełże
I ten najmniejszy —
Niepamiętliwy —
Zmieraczek?”

Ziołoleczniczy Znachor Ksiądz Parcela
Wszystko ci z oka powie

A w myśli:
„Dlaczego tego roku usunięto kanarka z Grobów Pańskich
Zaś Monstrancję
Nawet w Wielką Sobotę
Przegrzano barchanikiem z fioletu?
Zakrystianie pochachmęcili
Czy Vaticanum?”