Strona:Stanisław Grochowiak - Wiersze wybrane.djvu/255

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Elegia oborska
(Narodziny i śmierć wiersza)

Zofii Hodur — Pani na Oborach

I

Ta elegia jest zwierzęciem. Tak, wiem doskonale —
Tyle właśnie wie twórca w samotności klasztornej,
W pomroce i brzasku. Jego cela świeci
Pustką;
To bardzo jasne i rozumne światło.

I wtedy — gdzieś na przestrzał — w pociemniałym kącie
Staje dusza zwierzęcia; niewidzialna jak wszystkie
Ciała astralne; lecz bardziej wzgardliwa;
Pachnie gonitwą,
Płomieniem
I rzeźnią.

Z duszą zwierzęcia obcuje się długo:
Jest to stwór niewidzialny, lecz tym bardziej płochy.
Tak można spłoszyć przeczucie, woń kwiatu lub smak
Maliny rozgniecionej wargami Dzieciństwa.
(Tak — powiedział mi Umarły — z nieuwagi i zbytku
Gubi się życie.)

Więc niech będą błogosławione uszy: wysmukłe kolebki ciszy,
Więc niech będą błogosławione plecy: rozległe plantacje nerwów.