Strona:Stanisław Grochowiak - Wiersze wybrane.djvu/152

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Doktor
Choć gorzko płacze głos serca gołębi,
Jak się litować nad nędzą i butą? —
Więc żeś wulgarną, tak plebejsko kłutą
Śmierć zadał pannie, niech cię prawo zgnębi.

Ksiądz
Bóg się lituje nad miłością, alić
Piekło świętuje każdy akt miłosny —
Żeś w kwiecie grzechu pannę złożył do snu,
Może cię tylko miecz kata ocalić.

Kat
Nie powołany przez prawo ni nawyk
Kto dyletancko śmierć pannie sposobi,
Wykrada oręż z dłoni fachowcowi,
Lecz nie odbierze mu chętki i wprawy.

Adwokat
Tak całość sprawy w formułę oprawię,
Zuzanno, wołaj, bo „qui tacent, clamant”...
Zwiodła cię pycha, zaszlachtował amant,
Lecz nie zawiedziesz się nigdy na prawie.


Gdzie o Rubensie nie słyszano nawet
(Obfitość boczków bunt by wskrzesić mogła)
Miała Zuzanna dwa posępne biodra,
Szczęki wysmukłe jak szkielecik wróbli.