Strona:Stanisław Grochowiak - Ballada rycerska.djvu/73

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ROBOTNICE


One są brzydkie są zmęczone
Są nocą białe jak papiery
Patrzymy bólem przesiąknięci
W te rude matki złotej ery

Ledwo powrócą chleb postawią
Ledwo uklękną to ze szmatą
Ledwo odpoczną to nad cienką
To nad wystygłą już herbatą

A potem w łóżku patrzą ciemne
W poranny gwizdek nad fabryką
Skulone stygną w naszych pięściach
I odpływają snem do nikąd

Hej wy synowie wy we fraczkach
Celebrujący każde słowo
One są gwiazdy pięciokątne
Wyżej pokoro Niżej głowo