Strona:Stanisław Grochowiak - Ballada rycerska.djvu/54

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


O — 1945


Po ziemi biało obłok śniegu
Tocząc się palił w lampach sino
A gołe głowy kobiet w ciąży
Szły wciąż bez chleba bez marzenia

Wojacy w konie batem bili
I pożarami kwitły krzaki
Księżyc nad łuną jak nad świecą
Ćma — kołujący migotliwy

I podbiegali i strzykawki
Wbijali w uda małych chłopców
A król z koroną na brwiach zwisłą
Ponuro bębnił w klawiaturę

Słuchał zamieci krzyków kopyt
Matek wyjących do księżyca
Szczękały białe krwią polane
Klawisze świecznik mysz w szkielecie