Strona:Stanisław Grochowiak - Ballada rycerska.djvu/42

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    ∗             ∗

    Zimą nad sercem zmalałym nie panuj,
    Podaj mi palce — po cichu — na palcach
    Pójdziemy ścieżką śniegiem obsypaną
    Na małą stację, z której się nie wraca.

    W małej kolejce będziesz w szybkie krążki
    Oddechem karmić — i wyrosną drzewa,
    Las, w którym rządzą srebrzyste zajączki,
    Dom z wielkim piecem, który ładnie śpiewa.

    W domku dróżnika zamieszkamy. Dwoje
    Pod jedną, biedną pierzyną powszednią.
    Pantofle twoje i marzenia twoje,
    Białe pasjanse z czułą przepowiednią.

    Zmęczonym oczom światło karbidowe,
    Zmęczonym ustom herbaty lipowe,
    Zmęczonym nogom połacie domowe,
    Szal na migrenę, kompresy na głowę.