Strona:Stanisław Grochowiak - Ballada rycerska.djvu/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


OCZEKIWANIE


Ani słowa. Nie wyrąbiesz.
Kilof — pióro.
A tu wiatr na wielkiej trąbie
Jedzie górą.

A tu Panny i Bliźnięta.
Wielkie pługi.
I pieluszka już rozpięta
Do żeglugi.

Och, syneczku! O, córeczko,
O, nieznani!
Płynie sobie me pióreczko
Do przystani.

A w przystani siedzi żona
Nastroszona.
I przyciska mnie do łona,
Zgłupiałego Posejdona...
Żona, żona.