Strona:Stanisław Czycz - Ajol.djvu/103

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


to całkiem nie do śmiechu mogłem ich unicestwić jak stworzyłem ale ten śmiech mnie nie gniewał zdumiewał, naśladując ich czynności i zbliżając się do ich pragnień złych pragnień stwierdziłem obojętne czy Bóg Ojciec ich Stworzyciel ale miałem dla nich uczucia przyjazne i dla nich zrezygnowałem potem mogłem sobie powiedzieć dla nich rezygnuję ze swojej boskości dla już zupełnie zbliżenia z nimi Mistrz Cierpienia dla nich i wysiłek żeby być już całkiem zrozumianym ta rozprawa którą zacząłem wtedy pisać, złe pragnienia drogi tylko do zawodów pokażę wam drogi do spełnień czy spełnienia pragnień nie nazwiesz szczęściem zauważ zacząłem tę rozprawę zauważ moje dziecko że pragnienie choćby posiadania nowych butów może się spełnić pragnienie cierpienia spełni się zawsze i to nawet tak jak nie mógłbyś sobie zamarzyć, gdy mi się przypomniało iż ktoś twierdził że cierpienie jest chyba jedyną rzeczą czystą zacząłem przeglądać Xięgi aby sprawdzić kto był tak dowcipny i jak to motywował Dzieła ich filozofów, ich śmiech mnie wtedy zdumiał a teraz zdumiało że mógł że cokolwiek u nich mogło mnie jeszcze zdumieć teraz mi się rozjaśniało zrozumiałem że nie trzeba zrozumieć nie trzeba próbować, no jeszcze zrozumiałem, o tych Xięgach kto by nawet powiedział że przez nie i jeden stracony włos nikomu nie odrósł nie zazielenił się uschły liść ten by jeszcze mówił z mroczących dymów, zrozumiałem a więc sam jeszcze mówiłem z tych dymów należało je usunąć, kto im wmówił i są w lęku i są zadręczani w usiłowaniach połapania się w czymś usiłowaniach objęcia tego lub tamtego tak zwanym rozumem tym tłumieniem w sobie idioty tak wspaniale rozległego skąd im przyszło w tak rozległą świetlistość wpychać te skwierczące i dymiące lampki, mówiłem ciągnąc tamtą rozprawę już w kierunku nieco zmienionym biedacy przestańcie tłumić i ograniczać i krępować w sobie idiotę tak świetnie rozległego i on obejmie spokojnie wszystko co was trwoży co przechodzi pojęcie spokojnie i lekko i nic nie zdumiewa i niech wchodzi wszystko co zechce niczemu już nie trzeba się opierać w białej pogodzie bezgranicznie otwarty na wszystko, mówiłem to jeszcze ze skwierczeń i dymów nazywanych rozumem i samo to że jeszcze mówiłem ale już w rozjaśnianiu już Wielki W Idiocie świa-