Strona:Sonety Shakespeare'a 1913.djvu/18

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Gdym duszę świata nasycił obrazem,
To Wujek ruszył niepamięci głazem,
Lub echo jakiejś zapomnianej pieśni,
Czytanej wcześniej.

Potym już same płynęły sonety.
Choć żadnej może nie mają zalety,
Pókim przekładał, słońce mi świeciło
Jasno i miło.

Jeśli mój przekład razi czytelnika,
To miast w ostrego bawić się krytyka,
Niech pisze, nie chcąc języka zagłady,
Do Szkolnej Rady.


S.... 4. VI. 1913 r.