Strona:Sonety Shakespeare'a 1913.djvu/158

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


CXL.

Bądź tak roztropną, jak jesteś okrutną!
I wzgardą nie draźń niemej cierpliwości.
Ból da mnie słowa, może skargą rzutną
Powiem, jak żal mój łaknie choć litości.
Chciałbym wlać w Ciebie rozsądku nauki!
Choć mnie nie kochasz, mów, że kochasz, luba;
Chory też żąda, gdy blizką jest zguba,
Zdrowia, nie nowin, od lekarskiej sztuki.
Szał mnie ogarnie, gdy będę w rozpaczy;
A w szale mógłbym zmienić się w oszczercę,
A świat się podły coraz gorzej paczy,
Szaleńców plotek szału słucha serce.
Bym szału nie znał, bym nie plwał potwarzą,
Choć w sercu gardzisz, zwróć się ku mnie twarzą!


Grafika na koniec utworu 3.png